Znalezione zdjęcia dla przemyślenia:
Brak.
Słoneczko przygrzewa, coraz mniej ubrań się zakłada, pora ostrzej zabrać się za siebie...
Taaaak....mnie też dopadł wiosenny trend i w związku z tym żyję na warzywkach, ćwiczę i opalam się....
Może jakieś efekty będą ;)
Póki co to jutro mnie czeka wizyta związana z tematem z notki poniżej(dla znajomych), odbiór zamówionego koca piknikowego, Urząd Skarbowy i opalaaaanko hehehe
No i pewne plany od jutra chcę wprowadzać, aczkolwiek zaczęłam już dziś :x No zobaczymy co i jak wyjdzie, ale to temat na osobną notkę(dla znajomych oczywiście) ;)
Taaaak....mnie też dopadł wiosenny trend i w związku z tym żyję na warzywkach, ćwiczę i opalam się....
Może jakieś efekty będą ;)
Póki co to jutro mnie czeka wizyta związana z tematem z notki poniżej(dla znajomych), odbiór zamówionego koca piknikowego, Urząd Skarbowy i opalaaaanko hehehe
No i pewne plany od jutra chcę wprowadzać, aczkolwiek zaczęłam już dziś :x No zobaczymy co i jak wyjdzie, ale to temat na osobną notkę(dla znajomych oczywiście) ;)
29.04.2012 o godz. 16:12
komentuj (0)
Tatuaże dla mnie to nie jest moda.
To jest odzwierciedlenie mnie, mojego podejścia/nastawienia do życia, to jestem po prostu JA.
Nie mam byle gówna, które zobaczyłam 2 minuty wcześniej albo 'bo taka moda i każdy ma'. Mam coś co wiem że chcę i to jest w jakiś sposób część mnie, dokładnie tak jak każda blizna czy pieprzyk.
Nie myślę o tym 'mam obrazek jestem cool'...
Ja w ogóle nie myślę że mam tatuaż.... Chciałam, mam, przyzwyczaiłam się(choć to złe określenie) w momencie gdy go robiono i traktuję go tak jakby był od urodzenia ze mną. To jest część mojej skóry, to jestem ja sama i nie czuję dyskomfortu bo mody nie ma czy komuś się nie podoba. Nie robię tego dla innych, nie obnoszę się z tym i tylko najbliżsi wiedzą że mam ale najbliżsi z najbliższych znają znaczenie. Nie mam na twarzy czy w miejscu w którym każdy widzi, dla mnie tatuaż to indywidualna sprawa ale także sprawa która czasem przysparza kłopotów(np.praca tu) więc wolę jednak mieć możliwość zakrycia.
Wiele razy spotkałam się z podejściem:
- jest moda i każdy to robi
- moda się skończy każdy będzie żałować
- kocham swoje ciało i nie oszpecę się
Wychodzi na to że nienawidzę siebie(moje ciało to przecież JA) bo uwielbiam tatuaże i nie nudzą mi się....tu nie ma co się znudzić. To nie jest robione pod wpływem chwili, to przemyślana decyzja bo tatuaż jak i dziecko jest na całe życie.
Kolejne z czym się spotykam:
- wiele ludzi żałuje,
- Ty też będziesz żałować
- ja znam tylu co żałują
No więc, ja znam wielu...wielu co po paru/parunastu latach dziękują BOGU że udało im się spełnić marzenie i zrobić tatuaż. Że mają coś co im przypomina o tych chwilach które chcieli uwiecznić. Właśnie te tatuaże im przypominają że są silni, bo one dla nich coś znaczą, nie są to przypadkowe czy też zwykłe 'obrazki'....
Ci ludzie są między innymi w szpitalach na chemii czy po poważnych wypadkach ale także po depresjach i próbach samobójczych.
A teraz o mnie. Mam tatuaże...tak, są 4.
Na pierwszy czekałam ponad 6 lat i nie zmienił się ani wzór, ani symbolika, ani tekst, ani miejsce w którym go chciałam mieć. Od początku do końca ciągle to samo chciałam i tak samo. Teraz mija 6 lat odkąd go mam i powiem Wam że nadal gdy go widzę czy o nim myślę ma tą samą symbolikę, wiem co znaczy i podnosi mnie na duchu.
W między czasie gdy czekałam na pierwszy przyszła chęć na kolejne. Najpierw wiedziałam co chcę, co będzie symbolizowało i dlaczego chcę...czekałam, pojawiły się miejsce....czekałam....nic się nie zmieniło.
Po 3 latach poszłam zrobić drugi. Dokładnie tak jak chciałam.
Po pół roku trzeci.
Teraz był czwarty (na moje urodziny) który ma dla mnie ogromne,największe znaczenie....i jest też największy i był najbardziej pracochłonny ;)
Czyli w przeciągu 6 lat dorobiłam się 4 tatuaży...
Teraz chcę piąty.
Poniżej napisałam 'chodzi za mną pomysł' hmmm dla tych co nie wiedzą co to tatuaże i traktują je jako zwykłe obrazki jest to niezrozumiałe sformułowanie, więc tłumaczę:
Mam wzór, mam miejsce, nie mam jeszcze hmmm powiedzmy że odwagi, po prostu nie czuję go a to znaczy że to jeszcze nie ten czas...ale, ale coraz bardziej i coraz częściej o tym myślę więc TEN CZAS właśnie nadchodzi :)
Tak, moje tatuaże mają swój czas :)
Muszą być w zgodzie z tym co się dzieje, ze mną, moją psychiką i ich symbolika musi być związana z czasem w którym są robione bo tylko w ten sposób je widzę/czuję.
Oj ciężko to wyjaśnić ;)
P.S. Niestety jeszcze są osoby które widząc tatuaż już skreślają człowieka... A czy patrząc na mnie czy też czytając mnie powiedziano by że tatuaże są dla mnie tak ważne? Czy ktoś by się domyślił że jestem ich posiadaczką? Heh...pewnie nie, a jednak gdy już wychodzi to na jaw to jest zaskoczenie.... Zastanawia mnie dlaczego?
To jest odzwierciedlenie mnie, mojego podejścia/nastawienia do życia, to jestem po prostu JA.
Nie mam byle gówna, które zobaczyłam 2 minuty wcześniej albo 'bo taka moda i każdy ma'. Mam coś co wiem że chcę i to jest w jakiś sposób część mnie, dokładnie tak jak każda blizna czy pieprzyk.
Nie myślę o tym 'mam obrazek jestem cool'...
Ja w ogóle nie myślę że mam tatuaż.... Chciałam, mam, przyzwyczaiłam się(choć to złe określenie) w momencie gdy go robiono i traktuję go tak jakby był od urodzenia ze mną. To jest część mojej skóry, to jestem ja sama i nie czuję dyskomfortu bo mody nie ma czy komuś się nie podoba. Nie robię tego dla innych, nie obnoszę się z tym i tylko najbliżsi wiedzą że mam ale najbliżsi z najbliższych znają znaczenie. Nie mam na twarzy czy w miejscu w którym każdy widzi, dla mnie tatuaż to indywidualna sprawa ale także sprawa która czasem przysparza kłopotów(np.praca tu) więc wolę jednak mieć możliwość zakrycia.
Wiele razy spotkałam się z podejściem:
- jest moda i każdy to robi
- moda się skończy każdy będzie żałować
- kocham swoje ciało i nie oszpecę się
Wychodzi na to że nienawidzę siebie(moje ciało to przecież JA) bo uwielbiam tatuaże i nie nudzą mi się....tu nie ma co się znudzić. To nie jest robione pod wpływem chwili, to przemyślana decyzja bo tatuaż jak i dziecko jest na całe życie.
Kolejne z czym się spotykam:
- wiele ludzi żałuje,
- Ty też będziesz żałować
- ja znam tylu co żałują
No więc, ja znam wielu...wielu co po paru/parunastu latach dziękują BOGU że udało im się spełnić marzenie i zrobić tatuaż. Że mają coś co im przypomina o tych chwilach które chcieli uwiecznić. Właśnie te tatuaże im przypominają że są silni, bo one dla nich coś znaczą, nie są to przypadkowe czy też zwykłe 'obrazki'....
Ci ludzie są między innymi w szpitalach na chemii czy po poważnych wypadkach ale także po depresjach i próbach samobójczych.
A teraz o mnie. Mam tatuaże...tak, są 4.
Na pierwszy czekałam ponad 6 lat i nie zmienił się ani wzór, ani symbolika, ani tekst, ani miejsce w którym go chciałam mieć. Od początku do końca ciągle to samo chciałam i tak samo. Teraz mija 6 lat odkąd go mam i powiem Wam że nadal gdy go widzę czy o nim myślę ma tą samą symbolikę, wiem co znaczy i podnosi mnie na duchu.
W między czasie gdy czekałam na pierwszy przyszła chęć na kolejne. Najpierw wiedziałam co chcę, co będzie symbolizowało i dlaczego chcę...czekałam, pojawiły się miejsce....czekałam....nic się nie zmieniło.
Po 3 latach poszłam zrobić drugi. Dokładnie tak jak chciałam.
Po pół roku trzeci.
Teraz był czwarty (na moje urodziny) który ma dla mnie ogromne,największe znaczenie....i jest też największy i był najbardziej pracochłonny ;)
Czyli w przeciągu 6 lat dorobiłam się 4 tatuaży...
Teraz chcę piąty.
Poniżej napisałam 'chodzi za mną pomysł' hmmm dla tych co nie wiedzą co to tatuaże i traktują je jako zwykłe obrazki jest to niezrozumiałe sformułowanie, więc tłumaczę:
Mam wzór, mam miejsce, nie mam jeszcze hmmm powiedzmy że odwagi, po prostu nie czuję go a to znaczy że to jeszcze nie ten czas...ale, ale coraz bardziej i coraz częściej o tym myślę więc TEN CZAS właśnie nadchodzi :)
Tak, moje tatuaże mają swój czas :)
Muszą być w zgodzie z tym co się dzieje, ze mną, moją psychiką i ich symbolika musi być związana z czasem w którym są robione bo tylko w ten sposób je widzę/czuję.
Oj ciężko to wyjaśnić ;)
P.S. Niestety jeszcze są osoby które widząc tatuaż już skreślają człowieka... A czy patrząc na mnie czy też czytając mnie powiedziano by że tatuaże są dla mnie tak ważne? Czy ktoś by się domyślił że jestem ich posiadaczką? Heh...pewnie nie, a jednak gdy już wychodzi to na jaw to jest zaskoczenie.... Zastanawia mnie dlaczego?
Gdy słyszę tą piosenkę to od razu mam przed oczami taki obraz:
Ja w domu zamiast w szkole(pamiętam że chora byłam) stojąca na przedpokoju i przyglądająca się mojej siostrze. Moja siostra w łazience malująca się(ach jak zazdrościłam tego) i śpiewająca na cały głos tą piosenkę, przy okazji robiąca do mnie głupie miny, uśmiechnięta i żartująca...hmmm rzaaaaadkość i to prawdziwa RZADKOŚĆ.
Tak dla wyjaśnienia: nigdy nie miałam z nią kontaktu poprawnego, normalnego a o dobrym już nawet nie wspominam... Może dlatego właśnie tą sytuację tak wyraźnie pamiętam, bo była baaaardzo niespotykana i o dziwo miła.
Teraz tego słucham, spoglądam na teledysk i tak jak parę lat temu, tak też w tej chwili nie mogę uwierzyć że moja siostra jest tak do niej podobna :x i to NADAL...po tylu latach heh...obie się zmieniały i obie się zmieniły wizualnie niemal w ten sam sposób...
Ciekawe do kogo ja jestem podobna....szkoda że urody nie mam, a raczej mam dość znikomą jeśli w ogóle o jakiejś mowa
P.S. NOWA NOTKA DLA ZNAJOMYCH PONIŻEJ ;)
NOTKA DLA ZNAJOMYCH PONIŻEJ ;)
Właśnie mi słoneczko daje po pysku promieniami hehehe mimo że roleta przysłonięta to jednak słońce dojrzało szparę i myk przez nią ;D
A ja siedzę i piszę tu do Was i w sumie to już nie wiem co dopisać....
Do tego szykuję się na spacer który jest pod znakiem zapytania...jeśli się nie uda to trudno, ale przynajmniej jak ktokolwiek się odezwie to jestem gotowa do wyjścia :P
Miłego dnia :*
P.S. Właśnie usłyszałam grające autko, czyli FamilyFrost... Czy przypadkiem nie za wcześnie? Ta muzyczka przywołała wspomnienia...raaany ile ta firma jeździ już koło mojego bloku hmmm
A tak na marginesie to nawet nie wiedziałam że jeszcze to istnieje heh...
Właśnie mi słoneczko daje po pysku promieniami hehehe mimo że roleta przysłonięta to jednak słońce dojrzało szparę i myk przez nią ;D
A ja siedzę i piszę tu do Was i w sumie to już nie wiem co dopisać....
Do tego szykuję się na spacer który jest pod znakiem zapytania...jeśli się nie uda to trudno, ale przynajmniej jak ktokolwiek się odezwie to jestem gotowa do wyjścia :P
Miłego dnia :*
P.S. Właśnie usłyszałam grające autko, czyli FamilyFrost... Czy przypadkiem nie za wcześnie? Ta muzyczka przywołała wspomnienia...raaany ile ta firma jeździ już koło mojego bloku hmmm
A tak na marginesie to nawet nie wiedziałam że jeszcze to istnieje heh...
Na wstępnie chciałabym prosić o wybaczenie i nie zabijaj mnie moja droga
Dużo się dzieje...
Z jednej strony wiele dobrego a z drugiej samo złe....
Aktualnie jestem na etapie : dobijcie mnie i zakopcie przed jutrzejszym dniem.
Przetrwałam walentynki a teraz jeszcze gorsza data ma być ech.... ja się załamię....
Póki co to dojrzewam do tego aby notki ukrywać i nie wiem co z tym zrobić, chyba co bardziej osobiste to schowam a reszta neutralna będzie widoczna...
Także obszerniejszy wpis znajdzie się tu późną nocą....
Pozdrawiam i ściskam :*
Dużo się dzieje...
Z jednej strony wiele dobrego a z drugiej samo złe....
Aktualnie jestem na etapie : dobijcie mnie i zakopcie przed jutrzejszym dniem.
Przetrwałam walentynki a teraz jeszcze gorsza data ma być ech.... ja się załamię....
Póki co to dojrzewam do tego aby notki ukrywać i nie wiem co z tym zrobić, chyba co bardziej osobiste to schowam a reszta neutralna będzie widoczna...
Także obszerniejszy wpis znajdzie się tu późną nocą....
Pozdrawiam i ściskam :*


