moje życie jest jak tornado

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy moich znajomych

Jak we śnie kieruję się za pasażerami w kierunku wyjcia, by opuscić pokład. Serce drży, ale jestem gotowa na to spotkanie. Kiedy znalazłam się za drzwiami samolotu, w jednej chwili RA otulił mnie w swymi gorącymi ramionami.W tej jednej chwili wiedziałąm, że ON też oczekiwał naszego spotkania. Nieprzytomna ze szczęścia schodziłam po schodach w dół nie widząc i nie słysząc nikogo wokół. W tej chwili byłam tylko ja i ON.
- Hej, jesteś obecna czy nieprzytomna? – jak zza siedmiu gór dotarł do mnie głos mojego Faraonka, który jednoceśnie chwycił mnie za rękę. – Mówię do ciebie, ale nic do ciebie nie dociera. Obudz się, habibi, jesteśmy na miejscu – i posłał mi swój czarujący uśmiech.
- Wiem. Po tylu latach wyczekiwania czuję tą ziemię pod stopami i cała jej historia otwiera się nagle przede mną, jak rozwijana rola papirusu. Tego co w tej chwili czuję, nie da się ubrać w słowa, skarbie.
Siedzimy w autokarze, który wiezie nas w kierunku lotniska. Wyciągam kamerę i staram się uchwycić wszystko to, co się wokół mnie dzieje. Nie mam pojęcia na jak długo wystarczy mi tej energii wziąwszy pod uwagę, że jestem praktycznie ponad 31 godzin bez snu. Ale miłość podobno czyni cuda – i właśnie tego doświadczam.
Docieram do lotniska. Po przejściu odprawy paszportowo-bagażowej, nareszcie ruszamy ku wyjściu. Tutaj napotykam poubieranychi w tradycyjne galobeje mężczyzn popychających przed sobą równie nietypowe - jak dla nas europejczyków, „wózki”, do przewożenia bagażu. Natychmiast zorientowałam się, że są to tzw. „mafie transportowe”, które chcą zdobyć dla siebie jak najwięcej „ofiar” – o czym napiszę pózniej.
Widok tych mężczyzn podziałał na mnie mimo lejącego się z nieba żaru, jak zimny prysznic. Gwar, bieganina, przepychanki, krzyki w niezrozumiałym dla mnie języku, wszystko to sprawiało, że nagle poczułam sie tak, jakbym znalazła się na innej planecie.
- I co teraz? – zapytałam ciągnącego za sobą walizy Faraonka.
- Rozglądaj sie za autokarem z napisem: CATARACT. To jest nasz hotel. Wzrok mój zaczął przebiegac po tablicach umieszczonych w autokarach stojących w rzędzie naprzeciw lotniska i nagle.... Jest!!!!!!!! – Tam stoi – wskazałam kierunek wyciągniętą dłonią, i w tym samym momencie usłyszeliśmy przez megafon męski głos odczytujący nasze nazwisko. Podniosłam rękę do góry sygnalizując, że jesteśmy. Po chwili byli już obok nas dwaj panowie ubrani w hotelowe uniformy. Jeden z nich wziął nasze walizy, a drugi prowadził nas do atokaru. Siedząc już w klimatyzowanym autokarze, po raz pierwszy w życiu cieszyłam sięz faktu, że mam przy sobie tak znakomitego tłumacza tego niezrozumiałego (jak dotąd), dla mnie języka w osobie mojego Faraonka. Po paru minutach autokar rusza, a ja jak „nawiedzona”, rejestruję kamerą wszystko.
Do hotelu dotarliśmy w niespełna pół godziny. Po szybkim załatwieniu formalności meldunkowych otrzymujemy klucz i ruszamy do naszego pokoju. Pokój wita mnie przyjemnym chłodem płynącym z klimatyzacji. Pomimo zmęczenia które coraz bardziej daje o sobie znać, podchodzę do drzwi balkonu, odsuwam ciężką kotarę, otwieram drzwi i wychodzę na balkon. Widok jest zniewalający. Całe terytorium hotelowe tworzą domki jednopiętrowe, które mieszczą w sobie cztery lub osiem apartamentów, a na zewnątrz łudząco przypominaja domki wielorodzinne. Tylko trzy budynki różnią się swoją fasadą od pozostałych. Jest to Recepcja – od strony północnej, a zarazem główne wejście do hotelu. Wejście zachodnie - wiodące jednocześnie na plażę hotelową, (która znajduje się zaledwie 50 metrów), oraz wejście wschodnie, wiodące wprost na główną ulicę, a zarazem deptak w Sharm – El – Sheikh. Zabudowa hotelu dominuje nad pozostałymi nie tylko swoją wielkością, ale także architekturą. Wewnętrzna powierzchnia hotelowa zajmuje, (ok. 80 procent całego terytorium), położony w centrum duży basen z krystalicznie czystą wodą. Wokół niego na zielonej wykładzinie imitującej soczystą barwę trawy, stoją rozstawione leżaki i parasole z egzotycznymi kapeluszami. Całość uzupełniają cztery barki plażowe serwujące zimne jak i ciepłe napoje typu: kawa czy herbata. Jest tu także punkt wypożyczalni ręczników, takie ładne: w biało – żółte pasy. No i dużo, dużo wokół zieleni, co nie sposób niezauważyć. Mnóstwo przeróżnych egzotycznych krzaków i drzew, np. Figowiec, który tutaj rośnie jako znacznych rozmiarów drzewo. Teren basenu wraz z jego zapleczem jest położony wyżej – co znacznie go wyróżnia, tworząc jakby środkową platformę na którą prowadzą schodki.

c.d.n
Tagi: .....
24.05.2012 o godz. 20:33
Wczoraj oddałam do laboratorium kupkę i siuśki.
Znalazłam tez blisko pracy przychodnię z lekarzem rodzinnym. Byłam, wypełniłam deklarację i moge iśc do lekarza na NFZ. Mam wizyte na 29-go bo chce juz iśc z wynikami.
Musze sie wziąc za siebie w obliczu zmian jakie szykują sie w moim zyciu. Mam nadzieje, że wyjdzie u neurologa, że to tylko stres a nie nic poważniejszego.
Ostatnio w pracy poryczałam się z bezsilności. Sprzet nawala, ogrom pracy, przerasta mnie to powoli.
I ci ludzie - wszyscy i wszystko na już....a jestem przeciez tylko człowiekiem.
Dobrze, że Mój mnie wspiera, daje mi siłe, bo (choc to byłoby kompletnie do mnie niepodobne) chyba bym sie poddała.....
Tagi: ...
24.05.2012 o godz. 14:49

Skończyłam 6 sezon skinsów. I co ja biedna będę teraz oglądać ?
złapałam jakiś zastój i pisanie sprawia mi wiele trudności - brak pomysłów, zdolności, chęci skumulował się jak nigdy przedtem. tak wiele niewypowiedzianych słów... ręce na klawiaturze - pauza!
kolejna notka o niczym, żeby tylko nie było przerw, ale za to załatwione praktyki!







brzuszki dzień 2.
~rób porządek w zdjęciach na dysku - przypadkowo znajdź zdjęcia byłego! cheers!
Tagi: Panna K.
21.05.2012 o godz. 16:23
Zmęczona jestem.
W pracy już porządny zapieprz, sezon się rozkręca, coraz więcej ludzi i pracy.
I kasy, choć na razie wyszłam na prostą z zaległościami. Teraz mam nadzieję w końcu cosik odłożyć. W perspektywie wydarzeń jakie przede mną - to niezbędna niezbędność hehe

Wiem, że muszę znaleźć czas i motywację i iść do lekarza. Potrzebuję skierowania do (chyba) neurologa. Coś jest nie tak. Drętwieje mi lewa strona ciała, czasem do tego stopnia, że nie czuję ręki i palców, a nawet wykrzywia mi mięśnie twarzy. Na razie to dość rzadkie wypadki, ale coraz częściej mam mroczki w lewym oku i zaburzenia widzenia. Jak to ja - na razie olewam, wychodzę z założenia - "przejdzie", ale gdzieś tam w środku wiem, że dupa a nie przejdzie...
Czuje sie jakbym nadal była młodziutka i wieczna, jakby nie docierało do mnie, że mój organizm, katowany przez lata, starzeje się i musi się w końcu zbuntować.
A mam jeszcze tyle do zrobienia....tyle do zaoferowania sobie i innym. Chcę być jeszcze kiedyś matką...


Tagi: ...
18.05.2012 o godz. 08:28



Czwarta nad ranem...
Tagi: Panna K.
16.05.2012 o godz. 23:25
Jeden z tych dni kiedy wszystko się udaje. Ani jednej kłody pod nogami. Idealny splot okoliczności (łagodzących) i wydarzeń. Wspaniałe zajęcia 'w poszukiwaniu orzęsków pod mikroskopem' i kolejne 'oglądanie kosmetyków Panny S. i macanie jej po ciążowym brzuszku'
Ponadto - zero ochoty za słodycze. Kawa z cynamonem. Genialny humor. W głowie leci cały czas ta sama piosenka, na przemiennie z obrazem 'Mirosława'.
Czyżby spokój na stałe zagościł w mojej krainie ?


A teraz kolejne podejście do :
- mąk
- kiszonek, suszu, dżemów, marmolad i powideł
- detergentów, fortyfikacji i opakowań



a blond kudełki zaczęły przebijać się przez farbę na mych włosach - sztuczna inteligencja przegrywa!
Tagi: Panna K.
14.05.2012 o godz. 18:25
W oczekiwaniu na odprawe paszportowa siedzielismy obok siebie w milczeniu. Owszem, Faraonek probowal mnie zagadywac ale ja myslami bylam daleko od otaczajacej mnie rzeczywistosci.
O 9.30 siedze juz w samolocie linii Lufthansa, a o godz. 9.40 samolot zaczyna kolowac i wkrotce wznosze sie pod niebo. Co za wspaniale uczucie bo wiem, ze kazda chwila lotu przybliza mnie do Niego. Nagle poczulam delikatne glaskanie po dloni, a po chwili Faraonek szepnal mi do ucha: " No wreszcie lecisz na spotkanie ze swoim ukochanym. I jak sie czujesz?"
Hmm.. dobre pytanie: Jak sie czuje? Zebym ja umiala ujac w slowa, co sie we mnie teraz dzieje. Wszystkie uczucia mieszaja sie ze soba: radosc, oczekiwanie, emocja... Trudno okreslic ale wiem napewno, ze jestem podekscytowana i chcialabym jak najpredzej juz stanac oko w oko z moja miloscia. Wiedziec, jak wyglada, wchlaniac jego zapach , atmosfere - jak wchlania sie aromat ktory pobudza zmysly doznan. Wiem, czuje to, ze On odkryje przede mna niejedna twarz i ta swiadomosc rozpala moje zmysly wyobrazni tak bardzo, ze pragne juz, teraz, natychmiast rzucic sie w Jego ramiona, wtulic sie w nie az do zatracenia, aby zrekompensowac sobie te wszystkie lata oczekiwan na to spotkanie.
O 9.30 siedze juz w samolocie linii Lufthansa, a o godz. 9.40 samolot zaczyna kolowac i wkrotce wznosze sie pod niebo. Co za wspaniale uczucie wiedziec, ze kazda chwila lotu przybliza mnie do Niego.
Faraonek widzac, ze nie ma we mnie tym razem rozmownej towarzyszki podrozy, rozlozyl sie wygodnie i spi. Ja wyciaglam swoj Dziennik i staram sie notowac wszystkie moje mysli, a nie jest to latwe.
Mimo, ze nie wiele spalam czuje sie w takiej kondycji jak nigdy chyba w zyciu. Im bardziej sie zblizac do Niego, tym mocniej bije serce i narasta oczekiwanie. W pewnej chwili nie moge pisac, bo nie klei mi sie zadna mysl. Chyba zwariuje!!
Spogladam na szczyty Alp ktore wznosza sie majestatycznie, pokryte puchem snieznym, a ktorych kresu stad nie dostrzegam.
Wyciagam krzyzowki aby skierowac mysli na inne "tory". Jednak proba rozwiazania chocby jednego hasla spelza na niczym. Moje wszystkie mysli kraza wokol tego, z ktorym po raz pierwszy mam stanac oko w oko.
Znowu wpadam w swiat moich wyobrazni i trwam tam az do momentu, gdy oko moje rejestruje sposrod bezkresu zlewajacego sie morza i nieba - wylaniajace sie greckie wyspy. Moj mozg posyla impuls, ze przede mna maluja sie Ateny w calej swej okazalosci.
Po paru minutach znowu rozposciera sie przed mymi oczami bezkres morza. Jak we snie zaczynam konsumowac podany mi "lotniczy posilek" nie kontaktujac, co jem i jak to smakuje. Jestem wylaczona z otaczajacego mnie swiata pokladu samolotu. Znajduje sie w galaktyce Marzen - ktore sie spelniaja.
Nie mam pojecia ile czasu uplynelo, (bo ten czas dla mnie od chwili startu samolotu nie istnieje), intuicyjnie czje, ze zblizam sie do Niego, ze jest tuz, tuz przede mna. Spogladam w dol w napieciu, zagryzam wyczekujaco wargi, i.... Nagle spostrzegam rozciagajace sie bezkresne pustynie. Przylepiam nos do szyby i patrze pelna radosci i zachwytu w dol, nie mogac oderwac wzroku. Przede mna rozciaga sie morze piasku, a mimo to widok ten zapiera mi dech w piersi. Oto jedna z twarzy ktora moj ukochany ukazuje mi na powitanie.
Nie, nie jestem rozczarowana Jego widokiem, wrecz przeciwnie, staram sie zapamietac kazdy szczegol Jego twarzy. Nie wiem ile to trwa, ale dostatecznie dlugo aby sobie w pelni uswiadomic, ze malowany przeze mnie Jego obraz pedzlem wyobrazni, utozsamia sie z rzeczywistoscia.
"To ON" - krzycza wszystkie czastki mego ciala, serce i mysli wyrywaja sie do Niego z taka sila, ze nie moge doczekac sie ladowania. To napiecie oczekiwania jest teraz potezniejsze od tych wszystkich oczekiwan jakich doznawalam przez te wszystkie lata czekania. Nad tym uczuciem nie potrafie juz panowac, ono mi sie zaczyna wymykac spod kontroli. Jestem jak w hipnozie - cos sie ze mna dzieje bez mojego udzialu i to "cos" jest silniejsze ode mnie. Bez zadnego oporu calkowicie zdaje sie na Wyrocznie Losu.... Znow przesuwaja sie jakies obrazy... piasek miesza sie z woda i nagle... Samolot zniza lot... Okiem ogarniam wylaniajace sie z morza przede mna:
SHARM - EL - SHEIKH - ktory staje sie pierwszym moim celem podrozy....
Tagi: ........
11.05.2012 o godz. 00:50
Ostatnimi czasy wpisy były dość monotematyczne. Winę za to ponosi bajeczna stabilność, która przepełniła me serce i uczucie bezpieczeństwa, które sprawiło, że stanęłam twardo na nogach...
Brak weny towarzyszył mi przez bardzo długi czas.
Brak czasu tłumaczył puste kartki papieru.
Nadchodzący egzamin sprawił, że litery zaczęły się składać tworząc spójną całość, a tramwajowe spostrzeżenia w końcu zaowocowały.


Człowiek żyje w przeświadczeniu o swojej spostrzegawczości. Nie zdając sobie sprawy jak wielkim ślepcem się stał. Nastawionym tylko na siebie samego. Jest egoistycznym głupcem, cierpiącym razem z innymi, ale nie potrafiącym odebrać ich sygnałów.
Patrzy, ale nie widzi. Dostrzega, ale nie rozumie.
Przecież, to uczucie jest wszędzie...
W kobiecie, która siedząc w tramwaju zaciska usta,by nie uronić ani jednej łzy.
W starszym panu, który patrząc na zakochane pary, gładzi swoja zaśniedziałą obrączkę, z którą nie potrafi się rozstać.
W bezdomnym dziecku, stojącym z nosem przylepionym do witryny sklepowej.
... a wystarczyło tylko zdjąć ciemne okulary, by sobie to uświadomić.

- written by Blondie
Tagi: Panna K.
09.05.2012 o godz. 09:56

A tak poza tym od ponad tygodnia mam 36 wiosen.
Hm...urodziłam sie w dniu, w którym Hitler walnął sobie w łeb hehe
Tagi: ...
08.05.2012 o godz. 10:16

Miasto całe w żurawiach (bynajmniej nie tych furgających) i biało-czerwone.... od bramek i słupków ograniczajacąch. Wszystko rozkopane, rozwalone, a i tak, chocby się zajechali, przed euro nie skończą - wizytówka na Europe że ja pierdolę.
Zdreszta wali mnie to. Ja się odcinam od całej tej pieprzonej karuzeli, bo gdzie się nie obejrze to to zasrane euro. I jeszcze jedno co mnie denerwuje...vab Basten, Figo, Chuck Norris, Metallica i ci wszyscy inni ... emeryci, gwiazdy upadłe, którym na zachodzie juz nie płacą, bo za starzy i przebrzmiali.
Gdzie po kasę? Do Polski!!!
A my jak te matoły....płacimy. Nie wiem, może jestem wredota, ale wkurwia mnie, że traktuje sie nas (zreszta sami pozwalamy sie tak traktować) jak takie napalone pierdoły, które podniecaja się tym co gdzie indziej jest już zapomnianą legendą.... Zreszta nieważne - w tym kraju wszystko jest na opak.
W domciu wiosna.
Czuje się szczesliwa. Od wielu tygodni mam spokój.
I kocham
Kocham tak mocno, że niemal boli.
I co do wielu spraw mam juz totalną pewność.
Wiele to zmieni. Wierzę, że na lepsze, choć....czuje się tak dobrze, że "lepiej" wydaje sie niemal niemozliwe...
Tagi: ...
08.05.2012 o godz. 10:14



They were all messages of love.
If you look for it, I've got a sneaky feeling you'll find that love actually is all around.

Tagi: Panna K.
07.05.2012 o godz. 21:26
Zapraszam serdecznie na moją stronę - Kolekcjonerka a na niej znajdziecie moje stylizacje, moje przemyslenia i duzo duzo wiecej...
Untitlred-1.jpg
Untitlwd-1.jpg
az4.jpg
07.05.2012 o godz. 20:00

Mam uczucie jakby życie z jedną kobietą na całe życie było jakąś abstrakcją. Utrzymanie takiej więzi to nie lada wyczyn, kiedyś w to wierzyłem a teraz jest jak walka z samym sobą. Co gorsza to nie tylko moje myśli ale w dużej mierze także moich znajomych. Nikt tego głośno nie mówi ale czasami aż "czuć" jak się pary odpychają. Życie w pięknej miłości z drugą osobą jest tylko kwestią czasu, później trzeba zrobić reset i zacząć z nią od nowa i chyba tylko wtedy życie z tą jedną osobą może nie być abstrakcją
06.05.2012 o godz. 20:44

bezkres nieba jest jak bezkres miłości - nie osiągalny dla tych co ograniczają wyobraźnie lub uczucia. Ja nie ograniczam ani jednego ani drugiego lecz jest to dla mnie już nie osiągalne. Czuje się czasami staro z moim bagażem życiowym-małżeństwo, zdrada, rozwód chciałbym zapomnieć ale nie potrafię. Ból i pamięć przenikają przeze mnie bez ostrzeżenia wyrywając ponownie kawałek zalepionego serca. Muszę ponownie odrzucić smutek i stanąć jutro rano na nogi z uśmiechem. Myślałem, że zapomnieć będzie łatwiej
06.05.2012 o godz. 20:24
Najlepszy tydzień tego roku, ogłaszam za (prawie) zamknięty. Powoli powracamy do rzeczywistości i odliczamy dni/godziny/minuty do wakacji.
Mimo tego, że czasem coś lubi kopnąć mnie w łydkę, prowokuje do zwątpienia w cały ten mój świat i kusi bym zwątpiła, mogę z czystym sumieniem i bez żadnego przymusu stwierdzić - tak! jestem bardzo szczęśliwa!



Przestałam przeżywać to, że od czasu do czasu lubię obejrzeć film romantyczny... ale nie przeczę, że dziwnym (aczkolwiek zabawnym i przyjemnym) uczuciem jest patrzeć na taki film i widzieć siebie i Jego.
you're my private Gerard Butler - just better!
Tagi: Panna K.
06.05.2012 o godz. 09:21
A tak wpadam na sekund pięć. Co u mnie? Bez zmian. Cały czas mam pod górkę, co raz więcej na głowie, coraz to więcej lekarzy...długo by tu pisać. W domu też nie lepiej. Z ojcem dziecka - w tej kwestii to już brak słów to mało powiedziane. Sporo bym tu musiała pisać ale mnie mam sił i weny.
Finansowo bez zmian. Auto mi się sypie - więc szukam innego.
Ja raz mam dołka raz nie. W pracy różnie. Moje życie osobiste bez zmian. W takich warunkach można zapomnieć o życiu osobistym.
Na majówce coś tam trochu odpoczęłam i nie odpoczęłam. Bynajmniej czas z dzieckiem spędziłam. W końcu jestem rodzicem więc skończyło się rumakowanie, a że ma autyzm nie zawsze wchodzę tam gdzie tłum. Moja to krew i pomimo choroby kocham go nad życie.
W domu bez zmian, z mamą różnie, lecz nie idzie ku lepszemu, ale pogodziłam się z tym, sama świata nie zawojuje.
Ogólnie nie mam co narzekać. Wiadomo mogłoby być lepiej, lepsze warunki, lepsza płaca, chłopak, miłość i takie tam...ale cóż nie wszystko można mieć. moja kumpela z klatki obok to mnie rozumie i wie, że w takich warunkach co ja mieszkam to i tak się dziwi, że funkcjonuje racjonalnie, działam i śmieje się pomimo problemów i wie, że w moim przypadku nie ma szans na życie towarzyskie. nawet jakbym miała się gdzieś wybierać nie miałabym z kim. Z resztą to mnie nie kręci. A jak mam spotkać księcia to spotkam go choćby w sklepie, na drodze, na zakręcie :)..i modle się że ten na górze da mia taką niespodziankę...tego jedynego....
dobra zmykam dalej :)..
pozdro moi mili
Tagi: ja
05.05.2012 o godz. 18:17
Za sprawą min. Lady D zaliczyłam dzisiaj wizytę u ginekologa.
43 dzień bez okresu.
Nie będę matką.



Diagnoza?! - Właściwie brak, pomijając fakt iż całe to 'zamieszanie' spowodowane jest zmianami hormonalnymi, spowodowanymi odchudzaniem...
Jak na razie czeka mnie 10 dniowa kuracja progesteronem, a w wakacje badania hormonalne.
Prawie-spokojna popijając rum z wodą i cytryną, wznoszę toast za wszystkie matki z dziećmi.



CHEERS!

A gdy przy tobie śpię
Własne serce czuje w gardle
Odchodzi wtedy ten
Najbardziej podły sen

Tagi: Panna K.
02.05.2012 o godz. 20:37
Bezkonkurencyjnie najlepszy weekend od bardzo bardzo dawna! Spacery z Tobą, nawet w upale są urocze. Uwielbiam spać w Twoich ramionach, grać z Tobą w guitar hero, wspólnie gotować i być blisko Ciebie.
A przede wszystkim ubóstwiam nas na parkiecie!
Dancing Queen & Maniac on the floor :



I'm falling even more in love with you
I'm standing here until you make me move
I'm hanging by a moment here with you

There's nothing else to lose
There's nothing else to find
There's nothing in the world
That could change my mind

Tagi: Panna K.
30.04.2012 o godz. 18:55
Waliza spakowana. W podrecznej torbie spoczywa caly sprzet: kamera z zapasem kaset oraz dwa aparaty fotograficzne z filmami i bateriami. Jeszcze raz sie upewnilam, ze caly sprzet spoczywa w torbie, (bo w koncu on jest najwazniejszy w tej wyprawie), i potuptalam do kuchni zaparzyc sobie kawe. Faraonek korzystajac z faktu, ze spokojnie moze przez trzy godziny spoczac w objeciach Morfeusza, powedrowal do sypialni, zamykajac za soba drzwi.
Zdrowy rozsadek podpowiadal mi, ze powinnam zrobic to samo wiedzialam, ze nie zmruze oczu. Bylam zbyt podekscytowana oczekujacym mnie spotkaniem.
Z dzbankiem kawy poszlam do pokoju i wygodnie ulokowalam sie w fotelu. Popijajac kawe pozwolilam swoim myslom miekko niczym lodz po Nilu - plynac.
Po tylu latach oczekiwania na te chwile wreszcie stoi przede mna ten decydujacy moment. Za kilka godzin stane twarza w twarz z moja tyluletnia miloscia. Nadchodzi chwila kiedy ujrze Jego prawdziwe oblicze. Czy bedzie ono takie, jakie namalowala mi moja wyobraznia? Czy mnie rozczaruje..??? A moze olsni swym pieknym blaskiem historii uwiecznionej we wspanialych monumentach?
Nie mialam pojecia jaki bedzie wynik tej konfrontacji ale czuje calym sercem, ze to bedzie najwspanialsze spotkanie i cudowna przygoda. Spelnienie marzenia, ktore przez lata wypelnialo moje serce, zawladnelo bez reszty moja dusza :)))
sennefer_6.jpg
Tagi: .....
30.04.2012 o godz. 01:03


Spróbowałam....
Ale, ale....od początku.
Usłyszałam parę dni temu od znajomej iż Lech wypuścił nowy smaczek - cytrynowy. Postanowiłam go zakupić w celach konsumpcyjnych i po prostu z czystej ciekawości :P
Udało mi się go zakupić.
Prosto z lodóweczki, schłodzony lecz nie zimny. W smaku jak oranżada ale nie mylić z Redd'sem cytrynowym(żółtym) bo ten jest o niebo lepszy.
Mi Lech nie smakował, jest po prostu obrzydliwy i ledwo go dopiłam. Może gdyby był naprawdę zimny by był lepszy hmmm...
Sam zapach jest ok, wyczuwalna cytrynowa nuta.
Smak za to pozostawia wieeeeeele do życzenia. Na samym początku można wyczuć lekką goryczkę jak w wodzie w cytryną(goryczkę w niej powoduje ta biała skórka;]), następnie przychodzi na myśl jakieś tanie 'coś' alkoholowe z dodatkiem cytryny. Po czasie po prostu się przyzwyczaić można do smaku ale aby chętnie pić to nie...

Może innym będzie smakowało, ja zdecydowanie nie należę do tej grupy :)


P.S. Ostatnio w ogóle Lech się zepsuł w smaku :( Niestety już nie kupuję tego piwa a było to moje ulubione :(
29.04.2012 o godz. 16:19
Lady-Lullaby
moje życie jest jak tornado
O mnie: JA :D Kochająca buty i Holandię marzycielka, która goni wiecznie uciekający optymizm ;D
statystyki
  • Czas na Bloblo: 1 dni 16 godzin 59 minut
  • Napisanych notek: 22
  • Komentował: 205 razy
  • Zebranych komentarzy: 125
  • Ostatni wpis: 14.05.12, 18:38
  • Wpis średnio co: 9 dni
  • Profil odwiedzono: 9894 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 6
  • Ilość logowań: 62
  • Ostatnie logowanie: 14.05.12, 18:38
  • Ostatnio odwiedzili: miczka, Szalona, Mateusz1983, Magdalene, shoti, andresik3, Blondie, Nemezis, Nao, Lullaby
sekcja użytkownika
Jakiekolwiek korzystanie z treści oraz zdjęć tego bloga bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)